Ten punkt słusznie - moim zdaniem - podkreśliła Wanda Nowakowska (1970): trwały, naturalizm Witkiewicza. Zarazem jednak autor Juliusza Kossaka ewoluuje przecież - powiedzmy skrótowo - od naturalizmu do witalizmu? I coraz bardziej obchodzi go psychologia twórcy i narodu, ujawniona poprzez obrazy? A w książce o Gierymskim (1901) czy w artykule o Malczewskim (1903) pisze pozytywnie o symbolach, on, który wszak z początku nie uznawał „literatury" w malarstwie? To prawda, odpowiedziałbym stylem radia Erywań, ale niezupełna. Bo psychologią artysty i możnością jego wyrażenia się interesował się Witkiewicz od początku: przeczytajmyż jego zdanie z roku 1890 o tym, że samodzielne indywidualności odkrywają w naturze nowe zjawiska i wyrażają je własnymi środkami; albo inne z roku 1887 o tym, że malarz „dąży do całkowitego wyrażenia się w swoim dziele", zaś jako człowiek myślący i czujący dysponuje przecie możliwością, by własne uczucia wywołać w widzu., Jak? Mówiliśmy już: jeśli zawierzyć teoretycznym sformułowaniom Witkiewicza - zwłaszcza przez odpowiednią reżyserię „żywego obrazu".
Czy dużo nowego znajdujemy w artykule o Malczewskim? Główną ma-
larską zasługą tegoż - twierdzi Witkiewicz -jest, że stara się on opanować
wszystkie przejawy kształtu natury i wprowadzić ją do obrazu żywą. Umie ;
też przekazać „ścisłą prawdę" pejzażu. W sztuce Malczewskiego reszta '.
to poezja, poczynając od tytułów obrazów. Mogłaby ta poezja być bardziej ,
sugestywna, gdyby np. w obrazie. Melancholia lepiej zasłonić okno: wtedy
zamiast światła rudego mielibyśmy w obrazie światło czarne, a wszakże ..
światłocień jest ważnym sposobem wyrażania uczuć i myśli. Na tym polega j
„symbolika światła". | |
|