Tak się też stało
Tak się też stało. Kazik pojechał do domu, a Józek, zdopingowany uwagami, walczył z pojedynku na pojedynek lepiej, stawiając czoła siedmiu zapaśnikom zaliczanym do europejskiej elity w wadze piórkowej. Nie miał kompleksów, startował przecież nie w swojej wadze, a o kategorię wyżej i nikt nie miałby do niego pretensji nawet wówczas, gdyby jakiś pojedynek przegrał. Na przekór sceptykom zajął 1 miejsce. Pierwszy przybiegł z gratulacjami ten sam działacz, który wmawiał Lipieniom, iż są zapaśniczymi analfabetami. Józef tym samym miał zagwarantowany wyjazd do Sofii, ale... w kategorii koguciej. Piórkową zarezerwowano dla innych. Rada trenerów długo zastanawiała się, kim obsadzić wagę piórkową. Kontrkandydatem był Kucharczyk z „Elektryczności". Ostatecznie jednak i drugi z Lipieniów pojechał do Sofii, a fakt, że zwątpiono w jego możliwości, był dla niego dodatkowym bodźcem. Kazimierz w pierwszym pojedynku zremisował z Turkiem Alakoczem. Oczywiście przestano zwracać na niego uwagę, bo złapał dwa minusowe punkty. On jednak rozkręcał się z walki na walkę. Duńczyka Henriksena położył na łopatki, a brązowego medalistę ME w Berlinie z 1970 roku, zapaśnika NRF, Schoendorfera pokonał 22:0. W IV rundzie spotkał się ze Szwedem Sholtem, z którym nie tak dawno przegrał w Warszawie. Wszystkim wydawało się, że to już koniec turniejowej kariery Kazimierza, tym bardziej, że pierwszą rundę przegrał 0:2. W drugiej jednak zaszokował widzów, kładąc świetnego Szweda na łopatki.
usługi porządkowe Warszawa | lokaty online | agnieszka chylińska koncerty